Już ponad 500 zgonów z powodu grypy.
550 osób zmarło w Polsce na grypę w tym sezonie infekcyjnym, 13 tys. trafiło do szpitala. Test w kierunku grypy umożliwia szybkie wdrożenie terapii celowanej. W aptekach jest dostępny na receptę lek przeciwwirusowy, który skutecznie działa, jeśli zakażenie rozpoznamy we wczesnej fazie – mówi główny inspektor sanitarny dr Paweł Grzesiowski.
Dr Grzesiowski wskazuje w rozmowie z „Pulsem Medycyny”, że co roku mamy do czynienia ze szczytem zachorowań na grypę pod koniec stycznia i w pierwszej połowie lutego. W okresie świąteczno-noworocznym widoczny był chwilowy spadek liczby przypadków, związany z ponad dwutygodniową przerwą nauki w szkołach. Teraz grupą, która szybko podnosi krzywą zachorowań, są znowu dzieci – zarówno w wieku przedszkolnym, jak i młodzież do 15. roku życia.
I dodaje, że w tym sezonie infekcyjnym mamy już ok. 13 tys. hospitalizacji oraz 550 zarejestrowanych zgonów z powodu grypy – w poprzednim sezonie było ok. 60 tys. hospitalizacji oraz ok. 3000 zgonów. Śmiertelność wśród hospitalizowanych pacjentów wynosi ok. 3-5 proc.
Dzieci napędzają falę, potem chorują dorośli
– Po tej krótkiej pauzie okołonoworocznej mamy w tej chwili już dwukrotny wzrost zachorowań w ciągu dwóch tygodni od początku roku i spodziewamy się, że kolejny tydzień będzie podobny. Oznacza to że będziemy odnotowywać 180-200 przypadków na 100 tys. mieszkańców, co przekłada się na 70-80 tys. chorych tygodniowo – przewiduje ekspert, zastrzegając, że to niepełne dane, bo rejestrowane są tylko zgłoszenia z połowy POZ. Część osób nie chodzi do lekarza i się nie bada, więc zachorowań na grypę w rzeczywistości jest więcej.
Wirus krąży między dziećmi a dorosłymi, co przekłada się na wzrost przypadków wśród 40-50-latków. Co ciekawe, paradoksalnie, mniej narażeni na grypę mogą być teraz seniorzy, co ma związek z pogodą. – Osoby starsze w tej chwili ze względu na niskie temperatury oraz warunki utrudniające bezpieczne poruszanie się, często pozostają w domach, przez co nie bardzo mają się gdzie zarazić. Dlatego proporcja zachorowań jest w tej chwili przesunięta na dzieci i młodych dorosłych, aktywnych zawodowo – wyjaśnia dr Grzesiowski.
Już ponad 500 zgonów z powodu grypy w sezonie 2025/2026
Ekspert zaznacza, że nie ma sygnałów, żeby grypa w tym sezonie miała inny przebieg.
– Dominują objawy osłabienia, gorączka, bóle mięśniowe i kaszel. Właściwie obraz grypy nie odbiega od tego, co widzieliśmy rok czy dwa lata temu. Natomiast to, że w krótkim czasie choruje tak wiele osób, przekłada się oczywiście na liczbę hospitalizacji. Można przyjąć, że mniej więcej 1 proc. pacjentów z grypą trafia do szpitala, jeśli więc w ciągu tygodnia zachoruje 100 tys. osób, to oznacza ok. tysiąc hospitalizacji. Tych danych nie da się zignorować – mówi Paweł Grzesiowski.
Ważne testowanie w kierunku grypy
Ekspert apeluje do lekarzy rodzinnych o testowanie pacjentów w kierunku grypy.
– Po pierwsze, test daje możliwość szybkiej diagnozy, po drugie, uruchomienia leczenia celowanego, bo pamiętajmy, że mamy oseltamiwir, nie brakuje go w aptekach i można leczyć tym lekiem skutecznie grypę rozpoznaną we wczesnej fazie. Leczenie zmniejsza ryzyko powikłań i skraca okres zakaźności. Lek przeciwwirusowy można także zastosować w profilaktyce poekspozycyjnej u pacjentów z wysokim ryzykiem ciężkiego przebiegu grypy – zaznacza specjalista.
Czy zaszczepienie się teraz przeciw grypie ma sens?
Zdaniem eksperta, nie jest jeszcze za późno na zaszczepienie się przeciw grypie. – Jeśli ktoś nie chorował i nie jest w okresie wylęgania wirusa, to po 10-14 dniach już będzie miał szansę na wytworzenie odporności poszczepiennej, a przynajmniej zredukowanie powikłań czy ciężkiego przebiegu grypy. Szczepienie ma jeszcze sens, szczególnie że mamy w tej chwili naprawdę uproszczoną ścieżkę – można się szczepić bez kolejki w punktach aptecznych. Według danych z 2025 r. co piąty zaszczepiony przyjął szczepionkę właśnie w aptece, co oznacza, że Polacy zaakceptowali ten nowy model szczepień, więc warto go propagować – stwierdza prof. Grzesiowski.
I dodaje, że w obecnej fali grypy dominuje typ grypy A (H3N2), w tym wariant określany jako „K”. Mimo że ten podtyp jest znany i uwzględniony w tegorocznej szczepionce, wykazuje się wysoką zjadliwością i szybkim rozprzestrzenianiem, dlatego – według danych brytyjskich oraz innych – ochrona jest nieco słabsza. Nie ma stuprocentowej pewności, że zaszczepiona osoba zakażona wariantem K nie zachoruje, ale powinna przechodzić grypę lżej, krócej i z mniejszą liczbą powikłań – wyjaśnia dr Grzesiowski.

